Cos dziwnego wisi w powietrzu.
Dzien swistaka jakby.
Siedzi mi sie niewygodnie na krzesle, bo mam za grube nogi.
Wciskam badziuch pomiedzy biurko a krzeslo, i udaje, ze wszystko jest jak nalezy. W koncu go zrzuce. dziada.
Jakis czas temu zastanawialam sie jak to mozliwe, ze moja dobra znajoma, po urodzeniu 2 dziecka ma jeszcze lepsza figure jak przed ciaza. Szczuplutka, drobniutka, schudla chyba z 25 kg, piekna, ale i kobieca. Dzisiaj sie dowiedzialam, ze jej mezus zachwyca sie paniami z pracy, najelpiej tymi ponizej rozmiaru 36.
Marzy mi sie pomidorowa, i pierogi, albo kluseczki z baru mlecznego.
Donnerstag, 10. November 2011
Dienstag, 8. November 2011
Gdzies jest lecz niewiadomo gdzie
Moj dzisiejszy humor, jakikolwiek by nie byl. Bo ani on dobry ani zly.
Znowu czuje sie jak grubo zawinieta w wate, nie wiem co to jest do cholery. I spoznion yzaplon mam taki jakis. I wkurwa.
Wczoraj mily wieczor, krewetki i owoce morza do oporu.
Od dzisiaj zabieranie sie za siebie, bo wejscie na wage to horror jeden z najgorszych na chwile obecna.
Wgapiam sie w monitor, literki sie zlewaja, oczy zamykaja.
Moze jeszcze jedna kawa cos pomoze ?
Znowu czuje sie jak grubo zawinieta w wate, nie wiem co to jest do cholery. I spoznion yzaplon mam taki jakis. I wkurwa.
Wczoraj mily wieczor, krewetki i owoce morza do oporu.
Od dzisiaj zabieranie sie za siebie, bo wejscie na wage to horror jeden z najgorszych na chwile obecna.
Wgapiam sie w monitor, literki sie zlewaja, oczy zamykaja.
Moze jeszcze jedna kawa cos pomoze ?
Freitag, 4. November 2011
Piuntek
Kawa za gorzka i zbyt niedobra,
mleko za tluste,
pseudo Subway niezadowalajacy,
koledzy zbyt marudni,
za duzo nudy jak na prace do 18:00.
ale
w weekend slonce i do dwudziestu stopni,
pyszne sniadanie,
spokoj cisza, zadnych wkurwiajacych ludzi,
kawa jaka lubie,
herbata z cytryna,
thai curry z krewetkami.
mleko za tluste,
pseudo Subway niezadowalajacy,
koledzy zbyt marudni,
za duzo nudy jak na prace do 18:00.
ale
w weekend slonce i do dwudziestu stopni,
pyszne sniadanie,
spokoj cisza, zadnych wkurwiajacych ludzi,
kawa jaka lubie,
herbata z cytryna,
thai curry z krewetkami.
Montag, 31. Oktober 2011
.
Podobno na poprawe nastroju bedziem dzis wieczorem wycianli dynie.
Fajnie, trzeba pielegnowac w sobie dziecko i jego kaprysy.
Znowu snily mi sie podroze, wyjazdy, dziwne miejsca i ciagle niezdazanie na pociag badz autobus.
I tak sie tez wlasnie czuje, jakbym cala noc biegla za pociagiem, bardzo niefajna sprawa.
Za oknem szaro, buro, ciemno i chlodno, tak typowo smutnie i zewnie, wiec w sam raz na taki wieczor jak dzisiejszy.
A mnie jakos dziwnie gryzie hallouinowa dynia i przebieranki, oraz horrory w tv, z dniem zadumy nad tymi, ktorych juz z nami nie ma.
Wieczorem miska goracego ragout-gulaszu wlasnego pomyslu, goraca herbata z cytryna i blogostan. Tak ma byc.
Fajnie, trzeba pielegnowac w sobie dziecko i jego kaprysy.
Znowu snily mi sie podroze, wyjazdy, dziwne miejsca i ciagle niezdazanie na pociag badz autobus.
I tak sie tez wlasnie czuje, jakbym cala noc biegla za pociagiem, bardzo niefajna sprawa.
Za oknem szaro, buro, ciemno i chlodno, tak typowo smutnie i zewnie, wiec w sam raz na taki wieczor jak dzisiejszy.
A mnie jakos dziwnie gryzie hallouinowa dynia i przebieranki, oraz horrory w tv, z dniem zadumy nad tymi, ktorych juz z nami nie ma.
Wieczorem miska goracego ragout-gulaszu wlasnego pomyslu, goraca herbata z cytryna i blogostan. Tak ma byc.
Freitag, 28. Oktober 2011
.
Poszalejemy dzisiaj a co, czemu nie.
Chodza za mna kaloryczne rarytasy. Skusic sie dzisaj czy jutro ? Bo wcale to wiadomo ze nie wyjdzie.
Butelunia dobrego eko bialego, a na zagryzke krakersy z francusckim kozim serem, ciapka figowej marmolady i doklejonym winogronem. Moze jednak jutro ? Albo dzisiaj i jutro ?
Ciezko byc smakoszem, i wyzerkowym we wlasnym mniemaniu ''koneserem'' chcacym schudnac.
To mam problem na wieczor.
PS. Uha uha, jednak moge oddawac krew !!! Ze szpikiem jeszcze nie wiadomo, wszystko przez moje pigulki szczescia. Ale i te niedlugo pojda w odstawke.
Chodza za mna kaloryczne rarytasy. Skusic sie dzisaj czy jutro ? Bo wcale to wiadomo ze nie wyjdzie.
Butelunia dobrego eko bialego, a na zagryzke krakersy z francusckim kozim serem, ciapka figowej marmolady i doklejonym winogronem. Moze jednak jutro ? Albo dzisiaj i jutro ?
Ciezko byc smakoszem, i wyzerkowym we wlasnym mniemaniu ''koneserem'' chcacym schudnac.
To mam problem na wieczor.
PS. Uha uha, jednak moge oddawac krew !!! Ze szpikiem jeszcze nie wiadomo, wszystko przez moje pigulki szczescia. Ale i te niedlugo pojda w odstawke.
Abonnieren
Posts (Atom)