Dienstag, 28. Dezember 2010

Zmiany

Trzeba mi zmian.

Nie wiem jakich.
Chyba musza byc male na poczatek, bo nic wielkiego nie uda mi sie tak czy inaczej poki co zmienic.

Przegladam blogi dziewczyn z Norwegii, i czuje w sobie tak cholerna tesknote... Tylko sama nie potrafie okreslic za czym...





Pozatym to spelnilam jedno malutkie marzenie i zamowilam iPhona 4, juz dawno sie na nic tak nie cieszylam.
Jak dzieciak.

Montag, 20. Dezember 2010

Sama nie wiem

Nie pisze bo... bo sama nie wiem.
Od czego zaczac tez nie wiem, czy mi sie w ogole chce tez nie jestem pewna. Jakis taki oslizgly nastroj, moze tak, amozeinaczej.

Co sie zmienilo.. hmm chyba niewiele. Chlop dochodzi do sprawnosci fizycznej powoli, chodzi bez kul i w sumie jestem z niego dumna. Od przyszlego roku bedzie jakies przekwalifikowanie robil, ale jeszcze nic konkretnego nie wiemy, wiec sie nie jaram.
Ja w zasranej robocie poki co zostalam, dopoki sie jego stytuacja nie ustabilizuje. Mam wrazenie jakbym sprzedawala siebie, swoja dusze i swoja dume. Oni proponuja mamone wcale niezla, podjrzewam, ze na poczatku bym nigdzie tyle nie zarobila, i w sumie powinnam byc zadowolona. Ale ja nigdy nie chcialam sie sprzedawac, a wlasnie to robie, i zle mi z tym, i mdli mnie jak o tym mysle. Wiec staram sie tyle nie mysle, tylko dzien w dzien zapierdalam grzeczniutko do pracusi i debili wniej sie panoszacych.

No i nie wiem co dalej, zjadlo mi mysli... hmm....

Wroce jak sie mi przypomni.

Dobra, niech bedzie, ze sie mi przypomnialo.

Po raz pierwszy od dobrych kilku lat nie bedziemy sami na Swieta, przyjechal moj Maly-Duzy brat i zostaje do nowego roku. Wczoraj choinusie ubralam i troche pierdol swiatecznych nawrzucalam, weic wyglada jak u ludzi. Od srody popoludniu mam wolne, ale niestety pomiedzy swietami a Sylwestrem bede ochoczo spedzac czas w ukochanej pracusi. Juppi, juppi.
Planuje sie zamienic przed swietami w rasowa kure domowa (co nia przeca nigdy nie jestem)  i nagotowac kapuchy z grzybami, pierogow i innych przysmakow do utuczenia sie. A co.
W Sylwestra robie mam  prywatke w moim mega duzym mieszkaniu. Przyjezdza ejszcze psiapsiola z Polszy i moze jeszcze ktos wpadnie, weic jak dobrze pojdzie to w siedem, osiem osob bedziemy cos kombinowac. Warto nadmienic, ze po raz pierwszy od niepamietnach czasow. Chyba bede musiala zalatwic jakies plastYkowe taborety, bo nie beda mieli biedaki gdzie dupsk polozyc, no to wyglada.
Chociaz mam nowa narozna kanape, za grosze na Ebay wyczmaniona, i po ostatnim amoku w Ikei troche nowych drobiazgow i mega komode, ktora pachnie lasem.

Przeraza mnie, ze minal juz prawie kolejny rok. Niby przyniosl zmiany, ale nie do konca takie jak bym chciala. Mam jeszcze nadzieje, i mysle, ze w nadchodzacym moze byc lepiej. I urodzin nie chce.

Podziekowala

Montag, 1. November 2010

Tak bede lezala

Wypadaloby napisac pare slow.
Od miesiaca jestem sama na kwadracie (kiedys sie tak mowilo, nie? Albo ''odwapniony kwadrat'' :-)), w czwartek chlop wreszcie wraca.
W miedzy czasie dopadl mnie letky dolek, nie wiem co sie dzieje, pigulki szczescia cos juz szczescia nie daja.
Chujnia jakos zewszad sie wdziera, jedna z najulubienszych przyjaciolek wrednie, po tchorzowsku zostawil facet. ''Bo sie zmienila za bardzo po smierci ojca''. Kij z tym ze nawet rok nie minal, ze dziewczyna przeokropnie to przezyla. Najlepiej wziasc walizki i sie wyniesc. I jeszcze bez odrobiny jaj wciskac jej kit, ze ''moze jeszcze kiedys sprobujemy''. Przeskypowane noce, morze wina, a i tak bidulka cierpi, i nie ma jak jej ulzyc.
Wreszcie zabralam sie pozadnie za odchudzanie, na poczatek zeszlo 3 kg. Jestem rozczarowana, bo myslam, ze bedzie 5. Wiadomo baby nie zadowolisz.

Nie mam jeszcze sily pisac, musze sie pozbierac.







Dla tych co mnie jeszcze nie widzeli, gdzies tak miedzy liscmi sie wylaniam (pierwszy raz w historyji bloga, conie ).

PS. Legniczano, trzymia Ci kciuki! I wez te komenty kiedy odblokuj bo dziwnie tak !

Dienstag, 5. Oktober 2010

No comments

Scenki rodzajowe:

Za oknem jesienio-zimna, pizdzi jak cholera, w nocy juz prawie przymrozki, z rana 6 stopni. Wchodze do biura, okno ''szefa'' oczywiscie otwarte, wypizg niemozliwy. Zamykam, siadam, czekam az sie ociepli. Pizga jak niewiem, wszyscy marzna, odkrecam kolo nas letko kaloryfer. Ide po kawe. W miedzyczasie przychodzi szef. Wracam na swoje miejsce. Tak, guten morgen wsadz se w dupe,
Szef: ''jak Pani sobie chce tutaj kalryfery odkrecac, to moze sobie Pani od razu poszukac innego miesca, ja nie bede przeciez w LECIE siedzial w ogrzewanym pomieszczeniu, i na pewno nie przy 23 stopniach, najchetniej otworzylbym okno bo jest tak cieplo, ale chyba lepiej zostawie je zamkniete skro jest Pani taka przewrazliwiona''

Jedna z firm wsylala mi mailem zeskanowane dokumenty, tak to juz jest, ze potrzebuja one kilka minut dluzej do drukowania, komp i drukarka ''mysla'' nad nimi ciut dluzej.
Dokladnie w tym samym momencie kiedy ja drukuje te kilka stron szef MUSI wydrukowac cos NATYCHMIAST. Tlumacze mu, ze ja walsnie drukuje 6 skanowanych stron, i ze potrwa to kilka sekund dluzej
Szef: ''to jest niemozliwe co tutaj sie wyrabia ! Zebym ja nawet sobie nie mogl wydrukowac moich dokumentow, tyle czekania ! Trzeba podpiac druga drukarke, ile moge czekac !

Kolega chce zadzwonic do kolezanki siedzacej pare biurek dalej, ona ma cos do roboty, i nie odbiera, kolega probuje jeszcze raz, ona dalej nie odbiera, kolega glosno:
''ta glupia cipa moglaby podniesc sluchawke jak do niej dzwonie''
Szef slucha i przytakuje.

Na Oktoberfest przyjezdzaja wazni klienci. Jedni z nich to dwoch modych, dobrze wygladajacych facetow z Luksemburga.
Szef ''organizuje'' dla nich rozrywki, najdrozsza restauracje i modna dyskoteke. Trzeba im oczywiscie towarzystwa. Nie ma w naszej firmie duzo kobiet, ale te ktore sa mlode i ladne zostaja zaproszone. Jako kto ? Panienki do towarzystwa. Ciesza sie, bo wszystko idzie na koszt firmy, a ze sa traktowane jak panienki z agencji towarzyskiej nie przychodzi im dlo glowy. Na nastepny dzien dowiaduje sie od kolegi ze klienci zapraszali kolezanki na noc do hotelu. Norma, przeciez o to chodzilo, dlatego zostaly wybrane te, ktore nie sa mezate.

A ja mam ochote uciec na jakis czas.

Chlop po operacji, ma sie wlasciwie calkiem dobrze, od czwartku klinika rehabilitacjyna na trzy tygodnie. Dziwnie. Moze dobrze nam to zrobi, po tym calym syfie, ktory sie w tym roku wydarzyl.
Ale daje rade, co bym miala nie dac, codziennie po pracy zapiedalam do szpitala, wychodze z domu pare minut po siedmej wracam o dwudziestej, wcale to nie jest meczoace, ani ani. Nwet do meskiego h&m-u sie wczoraj pofatygowalam, zeby chlopowi jakies szykowne majtasy do sanatorium kupic, czego to sie nie robi.
W Polskim sklepie ptasie mleczko i zurbowke dla wspanialego lekrza, jako malutkie podziekowanie. Tutaj sie raczej takich gestow nie praktykuje, dlatego cieszyl sie jak norka . A ceny w Polskim sklepie jak z ksiezyca, sprowadzaja te produkty pewnie z drugiego koca swiata, statkiem samolotem i rowerem. Masz rodaku smaka na zywczyka, pasztet albo barszczyk, PLAC !

Wypilam dwie obrzydliwe kawy, zjem se jabko, lykne tabletke szczescia, moze jakos przezyje, w koncu jest JUZ wtorek :-)

Dienstag, 28. September 2010

Poweekendowo

Weekend mial pomoc. Nie udalo sieeee.
Ale za to obzarlam i opilam sie jak swinia, fajnie nie ? W sam raz pasi, bo przeciez musze schudnac. Mysle ze ze kalorie mozna liczyc tysiacami.
Nowy termin chudniecia: od dzis (smiech na sali).
Chlop jest od dzis w szpitalu, potem reha, caly pazdziernik spedze jako slomiana wdowa, wiec dam rade!

Jeszcze jet za wczesnie, nie umiem zebrac mysli.

Update:

Udaje ze sie zebralam.
Sni mi sie wymarzona tarka do warzyw. Kurwa, jak mozna byc tak sfiksowanym na punkcie tarki? Ale nic nie poradze, ze mam jazde na surowki, a nie mam porzadnej tarki ani malaksera.
Do jedenastego pazdziernika nie mam netu i telefonu w doma. Jak zwykle zabralam sie do wszystkiego z dupy strony, i dlatego czekanie. Przezyje. Wiec jak co to popisuje z roboty, cichaczem i w konspirze.
Wczoraj prawie odlecialam w ubahnie. Debile strajkuja, akurat teraz (nic to ze jest Oktoberfest), i juz o siodmej rano podjezdza wypchany po brzegi, a warto nadmienic, ze moja stacja jest dopiero TRZECIA od poczatku. Nie wiem co wczoraj bylo grane, ale musialam wysiac w polowie, bo zalaly mnie zimne poty, i mroczki zaczely latac przed oczami, ledwo sie do lawki dowloklam. Moze to klimakterium ??
Taka o nowinka.

Ide jeszcze poudawac ze pracuje.